Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

Błądząc do bram raju – Mikołaj Piotr Alochna RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Powieść „Błądząc do bram raju” autorstwa Mikołaja Piotra Alochna to taki rodzaj literatury, do której przywiązujemy się na dłużej, jeśli tylko na to ochoczo pozwolimy poświęcając czas w ciszy i skupieniu, unikając przy tym pośpiesznego kartkowania. Autor zgrabnie manewruje między historią Alicji i Aleksa we współczesności oraz opowieścią o wielkiej miłości Petrarki do Laury. Są książki, które porywają wartką fabułą, niezwykłymi postaciami, lub po prostu ciekawie i realistycznie opisują świat. „Błądząc do bram raju” to książka, w której nie to jest moim zdaniem najcenniejsze. Zachwycająca jest refleksyjność jej przekazu, która nienachalnie kryje się niemal na każdej stronie. Jeżeli więc szukasz natchnienia przyszły Czytelniku – koniecznie sięgnij po tę pozycję.

Książka traktuje o losach Alicji i Aleksa, którzy pragnienia sukcesu i wprowadzenia zmian w swoim życiu starają się przeistoczyć w rzeczywistość. On jest młodym architektem, którego kariera zostaje nagle zrujnowana. Ona natomiast ambitną malarką, której wydaje się że sukces jest dla niej nieosiągalny. Czy ich drogi się połączą? Historia tych dwojga przeplatana jest opowieścią o Francesco Petrarce, a także niespełnionej miłości, której poświęcił swoje życie i twórczość. Mimo że niniejszym bohaterom przyszło żyć w innych czasach, to coś ich łączy. Czyżby każde z nich błądziło do bram raju?

Powieść poświęcona została kwestii dotyczącej każdego człowieka starającego się żyć świadomie. Wszyscy zmierzamy w jednym kierunku poszukując szczęścia i wyznaczając sobie cele. Zapominamy jednak, że „sens to droga pod górę”. Właśnie o tym przekonać się muszą bohaterowie M.P. Alochna, który dowiódł, że każdy na swój sposób błądzi zmierzając do bram raju. Niniejsza książka jest jednocześnie ujmująco prosta w swym przekazie, jak i symbolicznie wieloznaczna, dzięki czemu czyta się ją z wielką ciekawością. W każdej historii, przytoczonej anegdocie, bajce i wierszu, kryje się refleksja nad tym, co bardzo ludzkie – poszukiwanie siebie i swojego szczęścia determinuje nasze codzienne zmagania. W różnych miejscach i czasach bohaterowie szukają definicji tego, co w zasadzie nie może być jednoznacznie ujęte w ramy. Odmienne jest tylko to, w jaki sposób poszukują dla siebie miejsca w świecie. 

W książce przejawiają się istotne elementy życia każdego z nas: miłość, poszukiwanie szczęścia, motyw drogi, a także refleksje o sztuce. I właśnie sztuce chciałabym tu poświęcić chwilę. Bowiem niejako ona zlepia całość fabularną i co rusz zachwyca wielowymiarowym ujęciem. Możemy zetknąć się z wyjątkowymi wierszami wplecionymi w fabułę, a także nieprzeciętnie pięknymi i działającymi na wyobraźnię opisami architektury. Wreszcie, to właśnie ze sztuką silnie związani są wszyscy bohaterowie powieści i to ona determinuje ich losy. Także sama kompozycja językowa zasługuje tu na wyróżnienie, bowiem zachwyca elegancją i szczególnym dopracowaniem. Przez lekturę płyniemy z wielką przyjemnością i satysfakcją z poszerzania własnych horyzontów czytelniczych i odkrywania nowych wrażeń. 

Polecam serdecznie.
Agnieszka Brewka


Czarownice z Pirenejów - Luz Gabas

Opowieść o namiętności i sile miłości, która jest w stanie przetrwać wieki. Luz Gabas stworzyła niebanalną historię o twórczym i destrukcyjnym obliczu miłości romantycznej.

Luz Gabas wykreowała swoją historię w oparciu o odnalezione dokumenty zawierające informacje o dokonanych w 1592 r. egzekucjach w pirenejskiej prowincji. Dokumenty zawierały makabryczną listę nazwisk kobiet skazanych za czary oraz kosztorys wydatków poniesionych przez hrabstwo na przeprowadzenie procesów. Ten temat zaintrygował autorkę poczytnych „Palm na Śniegu”, co skłoniło ją do stworzenia niebanalnej opowieści o ponadczasowej miłości Briandy i Corso wykorzystując tło historyczne okresu polowań na czarownice.
Autorka podzieliła swoją opowieść na dwie części, w których przenosi czytelnika w czasie. Pierwsza opowieść toczy się w czasach średniowiecza, gdy kobiety zaczęto prześladować z powodu podejrzeń o czary. Natomiast druga dzieje się współcześnie i dotyczy potomków średniowiecznych bohaterów. Brianda de Lubich, spadkobierczyni pana feudalnego w hrabstwie Orrun, doświadcza coraz trudniejszych sytuacji życiowych odkąd zmarł jej ukochany ojciec. Mimowolnie staje się ofiarą układów związanych z szalejącą wokół wojną i rodzinnych potyczek, co w efekcie sprawia, że zostaje oskarżona o uprawianie czarów. Przy życiu trzyma ją już jedynie miłość do Corso. Historia ich wyjątkowej miłości znajdzie swój dalszy bieg kilka wieków później, kiedy ambitna Brianda zacznie wracać do przeszłości i starać się odkryć swoje korzenie.
„Czarownice z Pirenejów” Luz Gabas to powieść, która jest niezwykle interesująca nie tylko pod względem inspiracji rzeczywistymi wydarzeniami historycznymi, ale także pod kątem kreacji fabularnej. Opowieść jest bardzo spójna i wyróżnia się ciekawym wątkiem historycznym, który został tu efektownie umieszczony na tle krajobrazów szesnastowiecznego francusko-hiszpańskiego pogranicza i niedostępnych Pirenejów. Sama historia opowiada o szalonej namiętności, miłości i intrygach ludzi, którzy nie cofną się przed niczym. Najbardziej jednak ujęło mnie podzielenie fabuły na dwa tory: przeszły i współczesny. Odkrywanie wydarzeń z przeszłości przez współczesną Briandę pochłaniało mnie bez reszty.
Książka zainteresuje w szczególności wielbicielki romansów i literatury kobiecej, a także motywu odkrywania tajemnic z przeszłości. Serdecznie polecam tę lekturę, gdyż jak już zaczniecie czytać, to nie oderwiecie się od niej tak łatwo.

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi DlaLejdis.pl




Fatum i furia - Lauren Groff

Książek o miłości powstało już niezliczenie wiele. Aczkolwiek właśnie ta jedna ujmuje jej istotę w tak realistyczny i głęboki sposób. Czy każdy związek musi być zbudowany na prawdzie, by móc nazwać go udanym?

Lauren Groff swoją najnowszą powieścią „Fatum i furia” uwiodła czytelników na całym świecie. Jest to swoisty fenomen, bowiem rzadko się zdarza, by powieści o tak głębokiej i zarazem dojrzałej analizie rzeczywistości relacji między kobietą a mężczyzną, stawały się doceniane przez masowego odbiorcę. Powieść została książką roku Amazona, trafiła do finału National Book Award, a ponadto polecali ją celebryci, twórcy, a nawet sam prezydent Barack Obama. Po przeczytaniu jej z zapartym tchem stwierdzam, że nie ma się co dziwić, bo „Fatum i furia” została wyposażona we wszystko, co powinno znaleźć się w książce idealnej: porywająca fabuła, wyszukana narracja, dojrzałość i efektowne zwroty akcji, które zaskakują dosłownie do ostatniej strony, a także zachęta do refleksji.
Powieść została w interesujący sposób podzielona na dwie części. Poznajemy losy związku Lotta i Mathilde Saterwhite’ów, w pierwszej kolejności z perspektywy męża dramatopisarza, a następnie żony, dzięki której rozwinął on skrzydła. Wbrew zasadom recenzowania nie chciałabym tu poruszać więcej aspektów związanych z fabułą, by nie zepsuć czytelnikom odbioru, bowiem każdy element jest wart samodzielnego odkrycia. Sama linia fabularna porusza emocjonalnie, skłania do zastanowienia i postawienia się na miejscu bohaterów. Odkrywamy jak niezwykłe, piękne i zarazem skomplikowane mogą być na pozór szczęśliwe i idealne relacje damsko – męskie. Autorka w efektowny sposób nie tylko porusza tu odwieczny dylemat zrozumienia dychotomii płci, ale także poddaje swoistej refleksji siłę, a w zasadzie znaczenie prawdy w relacjach kochających się ludzi. Czy na pewno szczęśliwy związek tworzy się wyłącznie na fundamencie prawdy? A może wyrzeczenie się siebie jest kluczem do sukcesu? Te i inne kwestie autorka pozostawia nam do rozstrzygnięcia. Zachwycająca jest ponadto sama forma prezentacji Lotta i Mathilde, gdyż czytając o ich losach, decyzjach i zachowaniach nie sposób ich nie pokochać, mimo że są tak bardzo niedoskonali, a momentami wręcz frustrujący.
„Fatum i furia” Lauren Groff zasługuje także na poklask ze względu na wyjątkowo skomponowaną linię narracyjną, która jest nietypowa i zarazem bardzo wciągająca. Autorka operuje pięknymi metaforami, buduje zdania skłaniające do delektowania się nimi, a przede wszystkim wykorzystuje swój wyjątkowy styl literacki, by zawładnąć uwagą czytelnika. Jeżeli więc szukacie unikatowej książki, która sięga do analizy i interpretacji motywu ponadczasowej relacji damsko – męskiej, która cechuje się ambiwalencją i wyszukaniem, serdecznie zachęcam was do lektury. Na pewno się nie zawiedziecie.

Lauren Groff, „Fatum i furia”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2016.

Niniejsza recenzja powstała dzięki współpracy z portalem:
www.dlalejdis.pl

Recepta na miłość - Paula Roc

Magda postanawia przeprowadzić się do Barcelony, aby uciec od dławiącego ją poczucia winy i rozpocząć nowe życie. Juan brakuje odwagi, aby rzucić niesatysfakcjonujących go studiów, ani wyznać Magdzie, że czuje do niej coś pięknego. Z kolei Magda nieco pochopnie traci głowę dla niezbyt odpowiedzialnego Roia…

Stażyści w nietypowo trudnych warunkach i okolicznościach zapoznają się ze specyfiką zawodu lekarza. Szybko sobie zdają sprawę z tego, że trudniejsze od medycznych przypadków jest życie codzienne. Skomplikowane relacje, sekrety przeszłości, intrygi, a także przerażające konsekwencje pewnego romansu…

Wrażenia po lekturze są zadziwiająco pozytywne. Książka wciąga bez reszty, a losy bohaterów są coraz ciekawsze ze strony na stronę. Momentalnie przeniosłam się do barwnej Barcelony i zaadoptowałam w zawodowych i rodzinnych perypetiach młodych stażystów. Skomplikowane losy Magdy i Juana wskazują, że zawsze należy walczyć o swoje marzenia i przekonania. Książka jest doskonałą propozycją na spędzenie przyjemnego, relaksującego wieczoru. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Fabuła, mimo że nieco przypomina znane wszystkim losy serialowych Chirurgów, Lekarzy, czy Ostry Dyżur, to jednak co rusz  zadziwia, wciąga i nie pozwala odłożyć lektury na później.

Recepta na miłość pojawi się w sprzedaży nakładem Wydawnictwa Sine Qua Non już 30 kwietnia.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN:

SPACER W PARKU – JILL MANSELL

Od typowych powieści romantycznych skierowanych typowo dla kobiecej części czytelników zazwyczaj trzymam się daleko. Ale tym razem skuszona urokliwą okładką, chęcią beztroskiego relaksu, a przede wszystkim snującą się po zakamarkach Sieci opinią, że Jill Mansell jest mistrzynią lekkiego dowcipu, sięgnęłam z nieukrywanym dystansem po „Spacer w parku”. I muszę się przyznać bez bicia, że książkę pochłonęłam w okamgnieniu i to z nieskrywaną przyjemnością.

Trzydziestokilkuletnia Lara w związku z nieoczekiwanymi wydarzeniami w swojej rodzinie postanawia wraz z nastoletnią córką wrócić na stałe do rodzinnego domu, z którego przed laty uciekła, wynosząc z niego wiele ran w sercu. Powrót do rodzinnego miasteczka przyniesie ze sobą nie tylko konieczność zmierzenia się z przeszłością, ale także pozwoli na odnowienie dawnych przyjaźni otwierając drzwi nowym nadziejom i planom.

Być może „Spacer w parku” Jill Mansell nie jest powieścią ani przełomową, ani jakoś niezwykle wartościową w kontekście przesłania, siły przekazu itp., ale na pewno warto po nią sięgnąć, gdy oczekujemy beztroskiego relaksu i odpoczynku od problemów dnia codziennego. Jej największą zaletą jest dowcipność, która wyłania się niemal z każdej opisywanej sytuacji i czasem kończy się to uśmiechaniem się do stronic książki. Jest to powieść, którą najchętniej określiłabym mianem komedii romantycznej, gdyby miała zostać zekranizowana. Opowieść rozpoczyna się stosunkowo powoli, nieco zachowawczo, ale w miarę poznawania bohaterów i przyczyn poszczególnych wydarzeń, odnajdujemy w niej ciekawą wielowątkowość, która zachęca do dalszej lektury. Sama kreacja bohaterów jest strzałem w dziesiątkę, gdyż tworzą oni swoistą galerię osobowości i do każdej z nich nie sposób się nie przywiązać.

Jill Mansell stworzyła ciepłą i zabawną opowieść o miłości, wartości przyjaźni, a także o tym, że na nowe początki nigdy nie jest za późno. Powieść jest lekka i przyjemna, ale na pewno nie można jej zarzucić tandetności, czy ckliwego stosunku do romantyczności. Ta lektura jest gwarancją przyjemnego wypoczynku i poprawienia humoru. Wprost idealna na zimne, jesienne wieczory.

Spacer w parku, Jill Mansell, Wydawnictwo Literackie, 2013, stron 529.

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi:

 

ZAPACH GORZKICH POMARAŃCZY- KATE LORD BROWN

Napisana z rozmachem i pobudzająca wyobraźnię opowieść o trudnych wyborach, niebanalnej miłości, sekretach przeszłości i nowych początkach, które zawsze determinują codzienność życia. Kate Lord Brown napisała powieść wielowątkową, która zdecydowanie podnosi poziom w zakresie literatury kobiecej. Autorka bowiem stworzyła cudowną kompozycję literacką opartą na ciekawych postaciach i tle egzystencjalnym.

„Zapach gorzkich pomarańczy” autorstwa Kate Lord Brown jest jawnym dowodem różnic, które dzielą literaturę kobiecą runku zachodniego od propozycji polskich wydawców i autorów, którzy postępują stosunkowo przewidywanie, niemal schematycznie, a już na pewno nie w sposób na tyle wartościowy, by móc powiedzieć, że książka wnosi coś w życie czytelnika, czy skłania do refleksji. Na szczęście sięgając po „Zapach...” nie doświadczymy powyższego, gdyż autorka zaserwowała czytelniczkom powieść, która posiada rozbudowane tło behawioralne i społeczne, mimo że oczywiście sama miłość odgrywa tu istotną rolę. Wątek miłosny został tu podjęty w sposób niebanalny dzięki czemu nie można tej pozycji porównać do taniego romansu. Uczucia rozgrywają się tu na tle historycznym i współczesnym, na których wielkie nadzieje, ideały i zderzenie z rzeczywistością dają swój wyraz.

Akcja książki prezentowana jest w dwóch wątkach: współczesnym i sprzed kilkudziesięciu lat, które przenikają się wzajemnie w miarę lektury. W części współczesnej Emma- znana perfurmier i kobieta brzemienna, po śmierci ukochanej matki i zdradzie swojego partnera postanawia zacząć swoje życie od nowa wyjeżdżając do Walencji. Tam spróbuje zacząć wszystko od nowa i zmierzy się z duchami przeszłości i przyszłości.
Z kolei w części poświęconej retrospekcjom przeniesiemy się do Hiszpanii, która była w tym czasie pochłonięta wojną domową. Autorka zbudowała tu bardzo wiarygodny i rzetelny obraz ówczesnej rzeczywistości społecznej oddając zmagania zwykłych ludzi z okrutną codziennością.

Powieść Brown jest historią, która nie ogranicza się jedynie do oscylacji wokół wątku miłości, próby odnalezienia swojego miejsca w życiu i poczucia szczęścia, ale staje się przede wszystkim wyrazem poszukiwania siebie i własnej tożsamości, a także znaczenia historii w codziennym życiu i pojmowania świata.

Kate Lord Brown jest absolwentką filozofii i historii sztuki. Przez lata pracowała jako rzeczoznawca dzieł sztuki. „Zapach gorzkich pomarańczy” jest jej debiutancką powieścią. Obecnie autorka pracuje nad kolejną książką.

Zapach gorzkich pomarańczy, Kate Lord Brown, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013.


GORĄCZKA 1- DEE SHULMAN

„Czas płynie zbyt wolno dla tych, którzy czekają, Zbyt śpiesznie dla tych, którzy się lękają, Zbyt opieszale dla pogrążonych w żałobie, Zbyt wartko dla tych, którzy świętują, Ale dla tych, którzy kochają, czas jest wiecznością.” Fragment z książki

To już kolejna książka z serii „Poza czasem”, którą mam przyjemność recenzować dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont. I muszę przyznać, że także tym razem się nie zawiodłam, gdyż opowieść, mimo że z założenia skierowana do młodzieży, sprawiła mi wiele przyjemności czytelniczej, więc pochłonęłam ją w okamgnieniu.

Przenosimy się w czasie i przestrzeni kursując między starożytnością, w której rozgrywa się historia pewnego gladiatora i jego ukochanej Liwii, a współczesnością, w której próbuje się odnaleźć nad wyraz intelektualnie rozwinięta dziewczyna. Te dwa światy będąc tak nieprawdopodobnie odległe przenikają się za sprawą tych dwojga.

Motyw podróży w czasie, mimo że nie został tu wykorzystany w sposób ponadprzeciętny i pochłaniający, to jednak zapewne podkręcił całą fabułę czyniąc ją interesującą. Jednakże muszę zaznaczyć, że autorka niestety nie spenetrowała nowych obszarów literatury, ani nie wymyśliła niczego, co już się w jakiejś innej powieści nie pojawiło wcześniej. I to jedyny zarzut, gdyż biorąc pod uwagę grupę docelową, a także cel tej książki, który jest czysto rozrywkowy, relaksacyjny, to na pewno powieść wpisuje się w wymagania. Jeżeli chodzi o język, to jest on prosty i przyjemny w odbiorze, dzięki czemu książkę czyta się szybko i swobodnie. Za to zdecydowany plus się należy za kompozycje postaci, gdyż autorce udało się bez zgrzytów dysonansu połączyć w całość różne ich typy, czyniąc lekturę ciekawszą. Aczkolwiek dialogi czasem zdawały się nie być przystosowane do odpowiedniej epoki, w której się rozgrywały. Pozytywem jest także to, że powieść w swojej wielowątkowości porusza kilka obszarów jednocześnie zachowując przy tym swój charakter.

„Gorączka 1” jest pierwszym tomem, który mimo paru wad mam nadzieję wprowadza nas w całkiem ciekawą i wartą uwagi (przede wszystkim nastolatków) serię. Podsumowując muszę stwierdzić, że niezbyt wymagający czytelnik na pewno będzie zadowolony z lektury, a ten bardziej wymagający może przymknąć oko, bo czasem warto przeczytać coś lekkiego.



Za książkę dziękuję Wydawnictwu:

SZMARAGDOWA TABLICA - CARLA MONTERO

Hiszpańska pisarka- Carla Montero zadebiutowała w 2010 roku powieścią „Una dama en juego”, za którą otrzymała prestiżową nagrodę literacką Circulo de lectores. Z kolei aktualnie dała się poznać także polskiemu czytelnikowi, za sprawą książki „Szmaragdowa tablica”, której wróżę komercyjny sukces za sprawą wartkiej fabuły, klimatycznej wizualności wydania, a także ciekawego połączenia wydarzeń przeszłości z teraźniejszością.

Główną bohaterką kreacji jest Ana, która pasjonuje się sztuką. Jest życiową partnerką pewnego starszego konesera sztuki, który ma powierzyć jej nieproste zadanie odnalezienia pewnego zabytkowego obrazu. Zachęcona przez ukochanego rozpoczyna swoje poszukiwania dzieła autorstwa niejakiego malarza Giorgione. Dzięki pomocy zaprzyjaźnionego profesora dziewczyna trafia na ślady, które kierują dalsze poszukiwania w okres II wojny światowej, podczas której sam Adolf Hitler także był usilnie zainteresowany niniejszym obrazem. Tytuł powieści odwołuje się bezpośrednio do starożytnego tekstu hermetycznego uważanego przez średniowiecznych alchemików i różokrzyżowców, za przekaz odnoszący się do wyjaśnienia tajemnicy kamienia filozoficznego. Mimo że sam obraz, który jest poszukiwany przez bohaterów jest fikcyjny, to jednak autorka doskonale osadziła kwestie z nim związane w realiach historycznych, a nawet kulturowych zaznaczając, jak wielkie znaczenie dla władców od wieków miało gromadzenie przedmiotów, którym przypisywano magiczne właściwości.

Opowieść oscyluje wokół dwóch powiązanych tematycznie, lecz odległych w czasie historii, których spoiwem jest tajemniczy obraz. Oba wątki składające się na tę ambiwalentną fabułę splatają się ze sobą bardzo hermetycznie i interesująco pobudzając ciekawość czytelniczą wraz z każdą przeczytaną stroną. Na uwagę i oklaski zasługuje tu na pewno obiektywna narracja, która nie osądzając przedstawia wydarzenia w sposób bardzo naturalny i rzeczywisty. Książka jest precyzyjnie dopracowana, a każdy wątek ciekawie poprowadzony także za sprawą dopasowanej kompozycji językowej, która sprawia, że mimo iż książka jest pokaźnych rozmiarów, to jednak czyta się ją szybko (może nawet zbyt szybko). Trudno jest osądzić gatunek książki, gdyż wątki przeplatając się wzajemnie nie pozwalają określić, który jest tym dominującym. Jednakże tematyka kojarzy się na pewno z takimi powieściami jak „Kod Leonarda da Vinci”, czy „Cień wiatru”. Znajdziemy w niej nie tylko sensację, mroczne tajemnice przeszłości, aspekty historyczne i obyczajowe, ale także mrożący krew w żyłach romans, do którego dość zdawałoby się nie powinno.

Autorka prowadząc nas przez kilka płaszczyzn wydarzeń, które splata tajemnica obrazu wskazuje nam imponującą galerię postaci, którzy są tak autentyczni, że można by się zastanowić czy nie są przypadkiem prawdziwi. Opowieść wciąga i intryguje od początku aż do zakończenia. A po przeczytaniu ostatniej strony można doświadczyć swoistego żalu, że nasza przygoda z lekturą dobiegła już końca. Polecam więc wszystkim tym, którzy lubią delektować się lekturami, które wciągają bez reszty w świat przedstawiony, a dzięki swojej kompozycji nie pozwalają się tak łatwo zaszufladkować. Oczywiście nie przyznam, że jest to powieść pionierska, wyszukana, czy dla bardziej wytrawnych czytelników, ale na pewno jest to pozycja, która pozwoli się zrelaksować i odetchnąć od spraw ważnych i biegu codzienności.


Wspaniałość życia. Ostatnia miłość Franza Kafki - Michael Kumpfmuller

"Jeżeli można umrzeć ze szczęścia, bez wątpienia przytrafi się to mnie, a jeśli dzięki szczęściu można zostać przy życiu, to ja zostanę." Fragment książki

Subtelnie utkana opowieść o miłości wyjątkowej. Wyjątkowej nie tylko dlatego, że tej już ostatniej, ale przede wszystkim ze względu na to, że zmieniającej obraz rzeczywistości już na zawsze.

Kafka, to nazwisko zna zapewne każdy, a niejeden delektował się wyjątkową twórczością tego autora, która porusza do głębi wieloznacznością, reminiscencją poczucia alienacji, a także niepokojącą wizją świata, w którym jednostka jest niczym marionetka kierowana przez niezrozumiałe mechanizmy (sytuacja kafkowska). Jego twórczość literacka wywarła olbrzymi wpływ na rozwój współczesnej prozy za sprawą nowoczesnego modelu literackiego odchodzącego od realizmu oraz specyficznemu ujęciu postaci borykających się ze swoimi słabościami. Jednakże mimo tego nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że ten ponadczasowy prozaik zmarł przedwcześnie w wieku 41 lat za sprawą przewlekłej gruźlicy, a przed śmiercią udało mu się zaznać pełnego szczęścia- dobroczynnej i kojącej siły miłości.

W 1923 roku Franz Kafka strudzony swoją chorobą udał się do nadmorskiego kąpieliska Graal-Muritz, by podreperować stan zdrowia. Tam dane mu było poznać o piętnaście lat młodszą Dorę Diamant, która miała już do końca jego dni być jego największym szczęściem i ratunkiem od przerażającej go codzienności. Mimo że Kafka podupadał na zdrowiu coraz intensywniej, ona trwała przy nim pełna czułości, spokoju i wiary w ich miłość. To właśnie dzięki niej najtrudniejszy okres w życiu Kafki stał się również tym najszczęśliwszym, gdyż wypełnionym bezinteresowną dobrocią. Właśnie na podstawie tej prawdziwej historii Michael Kumpfmuller oparł swoją powieść o miłości wyjątkowo dojrzałej, precyzyjnie wplatając w nią swoją wiedzę o dziennikach Kafki, jego notatkach oraz ostatnich dziełach.


Dora Diamant
„Wspaniałość życia. Ostatnia miłość Franza Kafki” całkowicie mnie zauroczyła. Oczarowała mnie przede wszystkim subtelna kompozycja językowa i pełne wyrafinowanej literackości zdania oparte na prostocie przekazu. Takie zestawienie sprawiło, że niektóre fragmenty nadal krążą w mojej głowie skłaniając do refleksji i próby ich rozwinięcia, gdzieś na marginesach książki. Sama fabuła natomiast jest oparta na spokojnej analizie wydarzeń sprzed tego strasznego dnia, w którym Dorę i Franza rozdzieliła śmierć. Autor doskonale oddał klimat i prawdopodobną atmosferę tych miesięcy, które para razem spędziła. Mimo że musieli się zmagać z piętrzącymi się problemami codzienności i postępującą chorobą Kafki można dostrzec, że ich wzajemne zrozumienie, często milczące wsparcie i spokój miłości łagodziły te zmagania. Autor fantastycznie to wszystko przekazał bez zbędnego sentymentalizmu.

„Wspaniałość życia” nie jest lekturą łatwą, czy lekką, ale na pewno ważną, bo pełną ponadczasowej mądrości. Jest to proza specyficzna, której język może początkowo zdawać się trudnym w odbiorze, lecz niezwykle wartościowym. Historia, mimo że smutna (tym bardziej, że prawdziwa) wprawia w nostalgiczny, refleksyjny nastrój pozostawiając nieokreślone piętno, o którym ciężko zapomnieć. Na pewno nie jest to książka, którą można tak po prostu z zapomnieniem odłożyć na półkę.
Franz Kafka


Wspaniałość życia. Ostatnia miłość Franza Kafki, Michael Kumpfmuller, Czerwone i Czarne, Warszawa 2013.

http://www.koobe.pl/1442850,ebook,wspanialosc-zycia.htm

Q. Ponadczasowa historia miłosna - Evan Mendery

Książek, których tematyka nieubłaganie oscyluje wokół romantycznej miłości i komplikacji z nią związanych jest niezliczenie wiele. Dlatego sięgając po „Q. ...” odczuwałam swoistą rezerwę, bo przecież ileż to można wałkować to samo tymi samymi metodami. Aczkolwiek już po przeczytaniu kilku pierwszych stron zrozumiałam, że nawet jeżeli będzie to opowieść jakich wiele, to na pewno będzie wyjątkowa, czy też raczej specyficzna.

Książka Mendery zadziwia już od pierwszych stron dowodząc, że wbrew wskazówkom z okładki nie mamy do czynienia ze zwykłym romansem. Miłość owszem jest pewną istotą tej książki, ale w zasadzie tworzy ona jedynie specyficzne tło. Mamy tutaj bowiem do czynienia z pięknie napisaną historią o próbie dokonywania brzemiennych w szczęście wyborów życiowych oraz o wewnętrznym rozdarciu między intuicją a racjonalnym podejściem do rzeczywistości i codziennych wyborów.

„Q. Ponadczasowa historia miłosna” nie jest pozycją, która poszerza oczekiwania czytelnicze, czy chociażby wywołuje wzniosłe emocje, ale na pewno jest to książka, która ma w sobie jakąś nieokreśloną cechę, która sprawia, że staje się ona wartą przeczytania. Autor stworzył historię, której oryginalność opiera się na daniu czytelnikowi możliwości podpatrzenia, co by było gdyby... W życiu głównego bohatera zjawia się bowiem jego „ja” z przyszłości, które jasno i klarownie instruuje go jak powinien postępować, by ustrzec się przed destrukcyjnymi w skutki decyzjami. Jest to dość irytujące, gdyż w tym momencie sam bohater traci swoją tożsamość i zdolność przeżywania swojego życia w sposób intuicyjny. Takie zachowanie jest jednak zrozumiałe, bo któż z nas nie marzył o tym by cofnąć się w czasie, by odmienić swój los i naprawić dawne błędy? Ale gdy się głębiej zastanowimy może się okazać, że wszystko ma swój cel, a każda zła na pozór decyzja może się okazać właśnie tą najwłaściwszą.

Mimo że momentami lektura okazywała się niezwykle żmudna i uciążliwa zmuszając do odłożenia książki na półkę nawet na kilka dni, to nie sposób było o niej zapomnieć i nie sięgnąć po nią ponownie. Nie jest to książka łatwa i przyjemna w lekturze, ale na pewno warta poświęcenia jej czasu gdyż traktuje o tym co naprawdę ważne. Zachwycające było bogactwo stylistyczne i piękna kompozycja językowa, która zachęcała do delektowania się każdym zdaniem. Warsztat autora na prawdę jest nieoceniony wyróżniając się przez to z tłumu współczesnych pseudo literatów. Ogół opowieści nie jest na pewno tradycyjnym romansem, lecz wieloaspektową i rozbudowaną kompozycją, która przyciąga literackością i zachęca do skupienia się. Jeżeli więc szukacie powieści nieprzeciętnej, to z pełną odpowiedzialnością polecam tę pozycję, ale musicie pamiętać, że nie jest to książka na jeden wieczór, lecz na kilka przyjemnych podejść. 


Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu SQN:

 
 

Ocalone z Titanica - Kate Alcott

Poruszająca opowieść o emocjach i decyzjach, jakich dokonujemy, gdy doświadczamy traumatycznych przeżyć. Odnajdziemy w niej istotne tematy poruszające istotę podziałów klasowych, uczciwości i walki o spełnienie marzeń za wszelką cenę. To wszystko autorka opatrzyła historią o miłości, która nie opiera się na spontanicznych porywach serca, lecz przede wszystkim na racjonalnej decyzji.

Bohaterką książki Kate Alcott jest młoda i ambitna Tess Collins, której marzenia o zostaniu sławną projektantką są skrzętnie unicestwiane przez status społeczny. Tess poznajemy, gdy w roku 1912 postanawia zaryzykować odchodząc z posady pokojówki i krawcowej w domu, w którym jest pomiatana, a jej talenty krawieckie są bezużyteczne. Jednak, gdy udaje się do portu, by znaleźć nowego pracodawcę wydaje się, że los się do niej wreszcie uśmiechnął. Pełna motywacji i pragnienia zmiany zaciąga się na niewiarygodnych rozmiarów, luksusowy statek Titanic, jako pokojówka sławnej projektantki Lucile Duff-Gordon. Największym marzeniem Tess jest wejście w świat mody i zdaje się, że właśnie Lucile może, a nawet chce jej to umożliwić. Dziewczyna wyrusza więc w podróż, przepełniona przekonaniem, że właśnie w Ameryce spełnią się jej marzenia, a życie stanie się łatwiejsze i pozbawione konieczności usługiwania innym. Na pokładzie statku jednak okazuje się, że jej pracodawczyni jest niezwykle trudną we współżyciu osobą, której nastroje zmieniają się niemal w okamgnieniu. W międzyczasie Tess poznaje dwóch zupełnie różnych mężczyzn: pełnego uroku marynarza oraz interesującego milionera z Chicago. Niestety całą przygodę na statku brutalnie przerywa katastrofa, w wyniku której tylko niewielkiej liczbie ludzi udaje się przeżyć. Ocaleli po dotarciu do brzegów Ameryki zostają zaangażowani w śledztwo dotyczące przyczyn tragedii. Okazuje się, że najprawdopodobniej pracodawczyni Tess ocalała kosztem innych, a na dodatek nie pomogła tonącym. Rozpoczyna się istna nagonka prasowa na sławną projektantkę i jej męża, przez co Tess zostaje wplątana w wiele niezręcznych sytuacji.

Kate Alcott porusza w swojej powieści kwestie niezwykle istotne bowiem dotyczące życiowych wyborów, uczciwości i silnych emocji w obliczu specyficznych sytuacji. Niemal wszystkie wątki zostały oparte na próbie odpowiedzi na najważniejsze pytanie związane z katastrofą Titanica, a mianowicie: dlaczego tylko jedna szalupa zawróciła po tonących? Właśnie na tym pytaniu autorka zbudowała całą fabułę, którą niejako można podzielić na dwa główne nurty. Pierwszym jest tu oparta na faktach kwestia przesłuchań i śledztwa komisji w sprawie przyczyn tragedii statku. Natomiast drugim, czasem zdawałoby się, że pobocznym wątkiem są losy Tess i pozostałych postaci. Wątki te przenikają się wzajemnie, aczkolwiek zarzutem tu może stać się fakt, że wiele spraw, którym poświęcono w powieści wiele uwagi i miejsca, nie zostaje doprowadzonych przez autorkę do końca. Jednak na szczęście na końcu powieści odnajdziemy notę od autorki, w której wskazuje ona, co wydarzyło się z niektórymi rzeczywistymi postaciami ocalałymi w katastrofie. Co pozwala czytelnikowi uzmysłowić sobie także, jakie były dalsze losy niektórych bohaterów powieści. Zakończenie pozwala co prawda na domyślenie się przyszłych losów Tess, aczkolwiek wszystkie pozostałe wątki, które były równie istotne zostały urwane w nieatrakcyjny sposób. Natomiast cała fabuła jest zwarta i porywa w miarę lektury, co nie pozwala na odłożenie książki choć na chwilę. Na uwagę zasługuje także kompozycja językowa, która jest tu dość interesująca, gdyż przebrzmiewa w niej nuta dziennikarskiego warsztatu autorki. Zdania układają się w rzeczowe przekazy informacji na temat losów bohaterów i ich reakcji na sytuacje, w jakich się znaleźli. Nie odnajdziemy tu rozległych opisów, ani tym bardziej poetyckich metafor, a raczej umiejętnie przedstawione fakty fabularne opatrzone niczym nie zmąconą formą.

Powieść Kate Alcott jest książką, którą zdecydowanie mogę polecić, gdyż czyta się ją bardzo przyjemnie, a przy okazji możemy się z niej dowiedzieć kilku ciekawych informacji na temat legendarnej katastrofy Titanica i osób w niej uczestniczących. Autorka wykazała się ciekawym ujęciem tak trudnej kwestii, jaką jest próba osadzenia wątków fikcyjnych na tle rzeczywistych wydarzeń.

Ocalone z Titanica, Kate Alcott, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...